Powrót do domu, 2022, jedwab, 114 x 220 cm
Powtarzające się elementy pejzaży Joanny to zbiorniki wodne, linie rzek, mosty i pojedyncze góry w oddali. W Chinach malarstwo pejzażowe nazwano „shamshui” (góra – woda). Góra symbolizuje poszukiwania duchowe, element boski. Góra to skała i jej twarda struktura, którą mamy w świadomości nawet wtedy gdy jej szczyt ukrywa się w chmurach. Woda równoważy ten ruch ku górze, przedstawiana jest jako żywioł niedookreślony i związany z przypadkiem.
Rzeka podziemna, 2021, jedwab, 180 x 148 cm
Woda przedziera się przez twardy grunt ostrymi zygzakami, brzegi są wycięte, zaciekają kolorem całego obrazu, dla którego przychodzi mi na myśl określenie ”krwawa ziemia”. Na dole, w prawym rogu jedwabiu został namalowany emblemat ryby, jakby podpis Joanny. Woda to jej żywioł a rybę wzięła sobie za znak. Droga rzeki nie jest prosta, nie jest łagodna, piętrzy się etapami – schodami do góry, nie widać jej ujścia.
Pogorzelisko II, 2020, jedwab, 230 x 176 cm
W 2019 i 2020 roku Joanna malowała tryptyk Pożoga opłakujący, oswajający grozę pożaru, który doświadczył malarkę i jej rodzinę w 2018 roku. Obrazy płonącego zimową nocą domu przedstawiają szarą bryłę desek unoszącą się nad ziemią. Jej cień odbija się w roztopionym śniegu. Może to moment, kiedy z resztek skorupy wydobywają się kłęby dymu z żaru zalanego kilkoma hektolitrami wody.
Ryby nad dachami,2020, jedwab 178 x 114 cm
Nad nocnym pejzażem pola zawisły wielkie Ryby. Ustawione heraldycznie – jedna głową w górę, druga w dół, zawisły nad ciemnym niebem z dachami odległych domów. Te księżycowe rybynamalowane czarnymi smugami i przeświecającym spod nich żółtym i zielonym światłami biorą we władanie świat zagubionych w nocy osad.
Sfera IV, 2014, jedwab 178 x 116 cm
Kompozycje na jedwabiach cykluSferaprzedstawiają dom i jego najbliższą okolicę oglądane w kryształowej kuli. Przestrzeń zagina się nieznacznie i przez to patrzy się na te widoki, bardziej niż zwykle, z oddali.Kula a w niej dom jak meteoryt unosi się nad warmińskim pejzażem.
Nokturn, 2014, jedwab 111 x 191 cm
Nokturn jest jednym z serii obrazów pokazujących krajobrazy widziane w bramie, w przejściu między skałami. Krajobraz enigmatyczny i „nie stąd”: odległe domy i góra, oddzielone od nas wodą, zobaczone w szczelinie otwierającego się, albo przeciwnie, zamykającego przesmyku. U stóp tego przejścia wyrasta niewielka roślina. Odczytuję te wyobrażenie jako wyraz nadziei wobec tego co ma nadejść.
Małpa, 2011, jedwab, 110 x 110 cm
Małpa też się bierze za malowanie. Kradnie tubkę farby i siada na murku płaskiego dachu. Włochata twarz zastyga na jeden moment w wyraziezwierzęcej świadomości, bezruch kończy się nagłym skokiem. Małpa jako autoportret malarza pojawiała się na dawnych obrazach. To naśladowca, złodziej cudzych obrazów. „Twórca” małpujący bezczelnie Stwórcę.
Linga z małpami, 2010, jedwab, 104 x 174 cm
Po kilku dniach w Indiach, maluje modlące się małpy koło śiwylingi, fallicznego przedstawienia Śiwy. Małpy biją pokłony, zjadając rzucone przed kamiennym lingamem kwiaty nagietków. Wszyscy są świadkami tego, że nawet zwierzęta rozpoznają świętość i oddają jej hołd.
Odbicie I, 2010, jedwab, 110 x 110 cm
Joanna zaczęła malować na jedwabiu po przyjeździe do Indii, w styczniu 2010 roku, na dachu domu w New Delhi.Zaczęła od Odbicia, kompozycji, nad którą pracowała na płótnie przed wyjazdem. Zamknięty w kole fragment pejzażu obłamków skał, opustoszałych księżycowych gór. Znamienne odbicie w tym zwierciadle, jakim jest dla malarza obraz, wewnętrznego duchowego pejzażu.
Bachantki I,2005, olej na płótnie, 140 x 100 cm
Przykucnięte kobiece ciało, jej zamaskowana twarz zestawione z drewnianym manekinemtworzy napięcie. Ostra szczelina przecina tło, światło spływa wzdłuż niej krwawo na rękę kobiety i drewnianą głowę. Obraz powstał w związku z plenerem na temat „Bachantek” Eurypidesa, stodoła w Trękusie zamieniła się w scenę greckiej tragedii.
Motowidła II,2002, akryl na płótnie, 55 x 45 cm
Od 1995 Joanna przenosiła swoją pracownię na wieś. Gościny udzielił jej opuszczony przez gospodarzy dom i obejście, otoczyły nieznane historie. Ubrany w kurtkę i czapkę manekin stoi ustawiony w świetle wpadającym szparami między deskami stodoły, obok drewniany podłużny zydel i stojące na nich motowidła, nieznane wiejskie sprzęty. Ale na zydlu leży też własna paleta, ciepłe światło ogrzewa drewnianą postać.
Krzyżmak, 1999 – 2001,akryl na płótnie, 100 x 140 cm
Krzyżmak niesie krzyż ijest z nim zrośnięty. Na tym obrazie, jednym z kilku o tym tytule, nie widać nóg niosącego, nawet nie wiemy czy pod kapotą ukrywa się ludzka istota.Nie wiemy kim jest. Wędruje w kamiennym, zielonkawym pejzażu domów i skał swoją drogą, zasłonięty własnym krzyżem.
Portret Anny Achmatowej, 1996, olej na płótnie, 40 x 30 cm
Grupą portretów z czasu swoich studiów w oksfordzkiej pracowni Stephena Farthinga (1991) Joanna wchodzi w krąg poetów rosyjskich: Mariny Cwietajewej, Anny Achmatowej, Borysa Pasternaka, Osipa Mandelsztama, Aleksandra Sołżenicyna, Lwa Gumilowa. Każdy z tych obrazów, obok portretowego podobieństwa nosi też jakby nałożoną na twarz maskę, która zmienia jej wyraz i ekspresję. Twarz jest miejscem najbliższego spotkania z inną osobą.
Manekin, 1989, olej na płótnie, 120 x 80 cm
Manekiny, które malowała Joanna w latach dziewięćdziesiątych oznaczały brak obecności osoby. Ożywia je malarskim wysiłkiem wyobraźni. Manekin przemieniany jest w ciało, okaleczany jak ciało, malowany partiami jak ciało, partiami jak drzewo. Pozostaje śladem opuszczenia.