Joanna Stasiak

O mnie w obrazach
Obrazy autorstwa Joanny Stasiak, opisy Katarzyna Stamm

Powrót do domu, 2022, jedwab, 114 x 220 cm

Powtarzające się elementy pejzaży Joanny to zbiorniki wodne, linie rzek, mosty i pojedyncze góry w oddali. W Chinach malarstwo pejzażowe nazwano „shamshui” (góra – woda). Góra symbolizuje poszukiwania duchowe, element boski. Góra to skała i jej twarda struktura, którą mamy w świadomości nawet wtedy gdy jej szczyt ukrywa się w chmurach. Woda równoważy ten ruch ku górze, przedstawiana jest jako żywioł niedookreślony i związany z przypadkiem.

Rzeka podziemna, 2021, jedwab, 180 x 148 cm

Woda przedziera się przez twardy grunt ostrymi zygzakami, brzegi są wycięte, zaciekają kolorem całego obrazu, dla którego przychodzi mi na myśl określenie ”krwawa ziemia”. Na dole, w prawym rogu jedwabiu został namalowany emblemat ryby, jakby podpis Joanny. Woda to jej żywioł a rybę wzięła sobie za znak. Droga rzeki nie jest prosta, nie jest łagodna, piętrzy się etapami – schodami do góry, nie widać jej ujścia.

Wybieranie z popiołu II, 2021, jedwab, 223 x 181 cm

Trudno zapomnieć obrazy pogorzeliska: płonący strzęp lecący jak upiorny ptak, korytarz nieistniejącego już budynku wysypany kartkami spalonych książek, ze zżółkłym, popękanym lustrem na ścianie.

Wybieranie z popiołu III, 2021, jedwab, 133 x 110 cm

W tryptyku nazwanym Wybieranie z popiołu, z nagą postacią zbierającą w śniegu ocalałe resztki belek, Joanna podejmuje wysiłek oczyszczania siebie z tego, co się wydarzyło, nazywania duchowych zgliszcz i strat.

Pogorzelisko II, 2020, jedwab, 230 x 176 cm

W 2019 i 2020 roku Joanna malowała tryptyk Pożoga opłakujący, oswajający grozę pożaru, który doświadczył malarkę i jej rodzinę w 2018 roku. Obrazy płonącego zimową nocą domu przedstawiają szarą bryłę desek unoszącą się nad ziemią. Jej cień odbija się w roztopionym śniegu. Może to moment, kiedy z resztek skorupy wydobywają się kłęby dymu z żaru zalanego kilkoma hektolitrami wody.

Ryby nad dachami,2020, jedwab 178 x 114 cm

Nad nocnym pejzażem pola zawisły wielkie Ryby. Ustawione heraldycznie – jedna głową w górę, druga w dół, zawisły nad ciemnym niebem z dachami odległych domów. Te księżycowe rybynamalowane czarnymi smugami i przeświecającym spod nich żółtym i zielonym światłami biorą we władanie świat zagubionych w nocy osad.

Na pogorzelisku (2), 2019, jedwab, 220 x 174 cm

Miasta ryb, 2019, jedwab, 236 x 344 cm

Ryby przedstawione na jedwabiach fruną ponad naszym światem. Ich zabawy nie są zawsze radosne czy bezpieczne. Poruszają się wokół siebie w rodzaju tańca nad ciemnym, niemal czarnym, burzowym światem. Ryba rodzic, ryba dziecko, ryba-smok.

Miasta ryb, 2018, jedwab 245 x 187 cm

Rozłożone ramiona obrazów – kimon,na których piętrzą się góry, wyrastają domy i gubią̨ się horyzonty, obejmują szybujące po niebach wielkie ryby. Na tych obrazach woda i niebo wzajemnie się naśladują̨, odbijają̨ i powtarzają̨.

Sfera IV, 2014, jedwab 178 x 116 cm

Kompozycje na jedwabiach cykluSferaprzedstawiają dom i jego najbliższą okolicę oglądane w kryształowej kuli. Przestrzeń zagina się nieznacznie i przez to patrzy się na te widoki, bardziej niż zwykle, z oddali.Kula a w niej dom jak meteoryt unosi się nad warmińskim pejzażem.

Nokturn, 2014, jedwab 111 x 191 cm

Nokturn jest jednym z serii obrazów pokazujących krajobrazy widziane w bramie, w przejściu między skałami. Krajobraz enigmatyczny i „nie stąd”: odległe domy i góra, oddzielone od nas wodą, zobaczone w szczelinie otwierającego się, albo przeciwnie, zamykającego przesmyku. U stóp tego przejścia wyrasta niewielka roślina. Odczytuję te wyobrażenie jako wyraz nadziei wobec tego co ma nadejść.

Małpa, 2011, jedwab, 110 x 110 cm

Małpa też się bierze za malowanie. Kradnie tubkę farby i siada na murku płaskiego dachu. Włochata twarz zastyga na jeden moment w wyraziezwierzęcej świadomości, bezruch kończy się nagłym skokiem. Małpa jako autoportret malarza pojawiała się na dawnych obrazach. To naśladowca, złodziej cudzych obrazów. „Twórca” małpujący bezczelnie Stwórcę.

Linga z małpami, 2010, jedwab, 104 x 174 cm

Po kilku dniach w Indiach, maluje modlące się małpy koło śiwylingi, fallicznego przedstawienia Śiwy. Małpy biją pokłony, zjadając rzucone przed kamiennym lingamem kwiaty nagietków. Wszyscy są świadkami tego, że nawet zwierzęta rozpoznają świętość i oddają jej hołd.

Odbicie I, 2010, jedwab, 110 x 110 cm

Joanna zaczęła malować na jedwabiu po przyjeździe do Indii, w styczniu 2010 roku, na dachu domu w New Delhi.Zaczęła od Odbicia, kompozycji, nad którą pracowała na płótnie przed wyjazdem. Zamknięty w kole fragment pejzażu obłamków skał, opustoszałych księżycowych gór. Znamienne odbicie w tym zwierciadle, jakim jest dla malarza obraz, wewnętrznego duchowego pejzażu.

Studnia, 2009, olej na płótnie, 114 x 46 cm

Jednym z najważniejszych motywów malarstwa Joanny są przedstawienia zamknięte między dwoma masywami skał. W Studni stoi, w objęciach głębokiej zieleni odchodząca, niemal zanikła postać – akt mężczyzny z rudawym, pod przeźroczystą skórą, rysunkiem kości. 

Bachantki I,2005, olej na płótnie, 140 x 100 cm

Przykucnięte kobiece ciało, jej zamaskowana twarz zestawione z drewnianym manekinemtworzy napięcie. Ostra szczelina przecina tło, światło spływa wzdłuż niej krwawo na rękę kobiety i drewnianą głowę. Obraz powstał w związku z plenerem na temat „Bachantek” Eurypidesa, stodoła w Trękusie zamieniła się w scenę greckiej tragedii.  

Spotkanie z Argosem, 2002, akryl na płótnie, 100 x 54 cm

Na obrazie zwierzę idzie za balansującym na krawędzi skały mężczyzną, rysującym się w krajobrazie burzy jako ledwie obecne odbicie odbicia. Ten kogo zapomniano, kogo rozpoznaje tylko wierny pies.

Osada,2002, akryl na płótnie, 59 x 79 cm

To widok jakie można wymyśleć albo wyśnić. Gładko malowane przestrzenie, powietrzne krainy. Rozciągnięta tafla nieba a pod nim osada zamknięta na polu o kształcie krzyża. Pejzaż wydaje się miejscem dla nieopowiedzianej historii.

Motowidła II,2002, akryl na płótnie, 55 x 45 cm

Od 1995 Joanna przenosiła swoją pracownię na wieś. Gościny udzielił jej opuszczony przez gospodarzy dom i obejście, otoczyły nieznane historie. Ubrany w kurtkę i czapkę manekin stoi ustawiony w świetle wpadającym szparami między deskami stodoły, obok drewniany podłużny zydel i stojące na nich motowidła, nieznane wiejskie sprzęty. Ale na zydlu leży też własna paleta, ciepłe światło ogrzewa drewnianą postać.

Krzyżmak, 1999 – 2001,akryl na płótnie, 100 x 140 cm

Krzyżmak niesie krzyż ijest z nim zrośnięty. Na tym obrazie, jednym z kilku o tym tytule, nie widać nóg niosącego, nawet nie wiemy czy pod kapotą ukrywa się ludzka istota.Nie wiemy kim jest. Wędruje w kamiennym, zielonkawym pejzażu domów i skał swoją drogą, zasłonięty własnym krzyżem. 

Portret Anny Achmatowej, 1996, olej na płótnie, 40 x 30 cm

Grupą portretów z czasu swoich studiów w oksfordzkiej pracowni Stephena Farthinga (1991) Joanna wchodzi w krąg poetów rosyjskich: Mariny Cwietajewej, Anny Achmatowej, Borysa Pasternaka, Osipa Mandelsztama, Aleksandra Sołżenicyna, Lwa Gumilowa. Każdy z tych obrazów, obok portretowego podobieństwa nosi też jakby nałożoną na twarz maskę, która zmienia jej wyraz i ekspresję. Twarz jest miejscem najbliższego spotkania z inną osobą.

Manekin, 1989, olej na płótnie, 120 x 80 cm

Manekiny, które malowała Joanna w latach dziewięćdziesiątych oznaczały brak obecności osoby. Ożywia je malarskim wysiłkiem wyobraźni. Manekin przemieniany jest w ciało, okaleczany jak ciało, malowany partiami jak ciało, partiami jak drzewo. Pozostaje śladem opuszczenia.